W głębi duszy czuję,
że wszyscy wokół mnie to tylko złudzenie
staram się odnaleźć sam siebie
pośród tłumu, który mnie otacza.

~ Samotny wśród ludzi

Bo każdy dzień kryje swoją historię

Staraj się rozumieć

Umiejętność słuchania
Każdy ją ma
Daję się wygadać swoim przyjaciołom
I oni zanim skończą zdanie
Ja mam już przygotowany komentarz
Albo jakąś poradę
Polityka?
Nie ma problemu
Ale ja mam swoje poglądy które są lepsze
Więc mów, mów
A ja ci zaraz przerwę
Abyś usłyszał moją opinie

Tu nie chodzi o to czy faktycznie masz rację
Wyzbyj się wszystkiego
Jeśli chcesz rozmawiać to rozmawia
Ale zanim słuchać, postaraj się ZROzumieć
A może wtedy wszyscy zauważymy
Że gadamy o tym samym
Tylko z innej perspektywy
Perspektywy z innym podejściem
I innymi emocjami
Które wcale nie musi być gorsze

Moja wiadomość do przyjaciół

Kiedyś byłem miły
Próbowałem być najlepszą formą siebie
Nie tylko dla Ciebie
Ale dla każdego
Słuchać każdego słowa
Co mówią inni
Pamiętać małe rzeczy
Które mógłbym użyć
Aby innych uszczęśliwić
Moje życie nie było tylko moje
Żyłem dla innych
Dla innych uśmiechów
Dla innych szczęścia
Lecz teraz coś się zmieniło
Jestem miły dla obcych
A ranię najbliższych
I zachowuje się…
Jak dupek
Jestem zdenerwowany
Chcę krzyczeć
Chcę płakać
I to nie jest moja spowiedź
Nie są też to formy przeprosin
Tylko wiadomość
Że osoba którą znasz
Już nie istnieje

Pory roku

Jestem jak pory roku
Przez pewien czas
Chłodny i twardy jak lód
Bez uczuć
Niedotykalny
By wraz z wiosną
Dopuścić do siebie troche życie
Troche promieni słońca
Które wewnętrznie mnie pobudzą…
Rozpalą
By na dobre zawitało lato
Pełne ciepłych słów
I zalotnych spojrzeń
Które przeminą
Jak uczucia które mnie rozpaliły
Zostanie tylko te moje- wewnętrzne
Których już nie będzie do kogo mówić
Tak się zacznie przygotowanie do zimy
Pełne deszczu, deszczu łez
I milczenia

Ku niebu

Gdy tracisz grunt pod nogami
I od ziemi powoli się odrywasz
Wznosisz się łagodnie
Jak płatki kwiatów na wietrze
Mijasz trawy
I żyjące tam robaki
Coraz wyżej
Zielonej łąki po horyzont
Unosisz się jak motyl
 Któremu łagodnie łopoczą skrzydła
Trzon drzewa
I dzięcioła wierkot
Pierwsze liście
I wiewiórki zbierają żołędzie
Coraz wyżej
I gałęzie
Się przerzedza
Już korona
Mijam ptaki
Co śpiewają
Już są chmury
Da się wyżej?
Tylko słońce
Coraz bliżej
Czas już wracać?
Nie chcesz niżej?

Na rozdrożu dróg

Możliwości jest tak wiele
Tyle dróg
Stojąc na możliwości rozdrożu
Tak się zastanawiam
Którą wybrać
Każdą mogę
Jak pomylę?
To zawrócę
Czy zdążę?
Życie pokaże
Lecz głos w sercu mi doradza:
Nie zawracaj!
Każda chwila i wspomnienie
Definiuje
Jakim jesteś Ty stworzeniem

W drodze do szczęścia

Pamiętam jak chodziliśmy
Na długie spacery
Rozmawialiśmy o szczęściu
O sensie życia
Medytacji i spokoju

Teraz
Ta sama osoba
Co dla mnie była wzorem szczęścia
Znikneła, umarła
Samobójstwo…

I teraz gdy tylko myślę o niej
Czuję nic, dosłownie nic
Żadnej gonitwy myśli
Pustka w głowie

Teraz został nam
Ostatni wspólny spacer
Nasz i wszystkich przyjaciół i rodziny
Tam padną ostatnie słowa na pożegnanie
Z nadzieją,
Że śmierć
Jest dopiero początkiem podróży
Do szczęścia
O którym razem rozmawialiśmy.

Nieznajoma

Przez jeden uśmiech
Serce mi skradła
I cały mój plan w strzępy rozdarła
Wszyscy mówią
Zejdź na ziemie
A ja jestem z nią wręcz w niebie
Wraz z nią w chmurach latam
I naprawdę wam powiadam
Że ją kocham
Mimo że wcale
Z nią nie rozmawiałem

Podróże

Codzienne podróże
Te do pracy
Te do szkoły
Codzienne przejazdy
Autobusem
Czy koleją
To własnie one są dla mnie chwilą
Gdzie mój umysł może myśleć
Tworzyć, działać
Choć to chwila nieustanna
Powtarzająca się codziennie
To właśnie bez niej
Bez tej ciągłej analizy
Nie mógłbym pisać
Przekazywać
Co w mym sercu
Jest ukryte
Gdzie te smutki są schowane
A miłości pochowane
I tak myślę se powoli
Kto te wiersze ciągle pisze
Czy to rozum czy to serce
Czy to pióro które tylko
Przepisuje mój życiorys

Wigilia

W czasie wieczerzy
Bóg źyczenia nam powierzy
Chleb، opłatek jedna strawa
Wnet zaczyna sie rozprawa

Co tu życzyć
Choćby raz
Chciałbym wszystkich lepiej znać
Ci składają Ci życzenia

Życzą, najlepszego i marzeń spełnienia
A ja w rozpaczy
Jestem osobą co tylko patrzy
I nawzajem wszystkim mówi
No bo przecież kto to mówi
Nawet nie wie czym sie zajmujesz
Czy pracujesz? Czy studiujesz?
On cie widzial chyba raz
Wiec życzenia to pokaz

A ci dalej:
Zdrowia, szczescia
Jeden pies
Ja bym tylko chciał coś zjeść

Mapa

Ciągle w życiu drogi szukam
Więc stwierdziłem
Że do marzeń sam ją stworzę
I mapę narysuję

Świetny plan
I zacząłem rysowanie
Drogi pełnej rozczarowań
Co nie każdy jej podoła

Jednak gdy skończyłem
Wszystkie rzeczy przemyślałem
Że ta droga nie taka prosta
Tu kaniony tam urwiska

Lecz ryzyko podejmę
I złe rzeczy z niej odejmę
Po co góry
Po co rzeki
Niech przeszkód nie bedzie wcale
I tak skreślałem
Aż została cała mapa
Kreskami przekreślana
Bez pomysłów i przekonań
Więc stwierdziłem
Po co ona
I tak znowu drogi szukam