W głębi duszy czuję,
że wszyscy wokół mnie to tylko złudzenie
staram się odnaleźć sam siebie
pośród tłumu, który mnie otacza.

~ Samotny wśród ludzi

Bo każdy dzień kryje swoją historię

W drodze do szczęścia

Pamiętam jak chodziliśmy
Na długie spacery
Rozmawialiśmy o szczęściu
O sensie życia
Medytacji i spokoju

Teraz
Ta sama osoba
Co dla mnie była wzorem szczęścia
Znikneła, umarła
Samobójstwo…

I teraz gdy tylko myślę o niej
Czuję nic, dosłownie nic
Żadnej gonitwy myśli
Pustka w głowie

Teraz został nam
Ostatni wspólny spacer
Nasz i wszystkich przyjaciół i rodziny
Tam padną ostatnie słowa na pożegnanie
Z nadzieją,
Że śmierć
Jest dopiero początkiem podróży
Do szczęścia
O którym razem rozmawialiśmy.

Nieznajoma

Przez jeden uśmiech
Serce mi skradła
I cały mój plan w strzępy rozdarła
Wszyscy mówią
Zejdź na ziemie
A ja jestem z nią wręcz w niebie
Wraz z nią w chmurach latam
I naprawdę wam powiadam
Że ją kocham
Mimo że wcale
Z nią nie rozmawiałem

Podróże

Codzienne podróże
Te do pracy
Te do szkoły
Codzienne przejazdy
Autobusem
Czy koleją
To własnie one są dla mnie chwilą
Gdzie mój umysł może myśleć
Tworzyć, działać
Choć to chwila nieustanna
Powtarzająca się codziennie
To właśnie bez niej
Bez tej ciągłej analizy
Nie mógłbym pisać
Przekazywać
Co w mym sercu
Jest ukryte
Gdzie te smutki są schowane
A miłości pochowane
I tak myślę se powoli
Kto te wiersze ciągle pisze
Czy to rozum czy to serce
Czy to pióro które tylko
Przepisuje mój życiorys

Wigilia

W czasie wieczerzy
Bóg źyczenia nam powierzy
Chleb، opłatek jedna strawa
Wnet zaczyna sie rozprawa

Co tu życzyć
Choćby raz
Chciałbym wszystkich lepiej znać
Ci składają Ci życzenia

Życzą, najlepszego i marzeń spełnienia
A ja w rozpaczy
Jestem osobą co tylko patrzy
I nawzajem wszystkim mówi
No bo przecież kto to mówi
Nawet nie wie czym sie zajmujesz
Czy pracujesz? Czy studiujesz?
On cie widzial chyba raz
Wiec życzenia to pokaz

A ci dalej:
Zdrowia, szczescia
Jeden pies
Ja bym tylko chciał coś zjeść

Mapa

Ciągle w życiu drogi szukam
Więc stwierdziłem
Że do marzeń sam ją stworzę
I mapę narysuję

Świetny plan
I zacząłem rysowanie
Drogi pełnej rozczarowań
Co nie każdy jej podoła

Jednak gdy skończyłem
Wszystkie rzeczy przemyślałem
Że ta droga nie taka prosta
Tu kaniony tam urwiska

Lecz ryzyko podejmę
I złe rzeczy z niej odejmę
Po co góry
Po co rzeki
Niech przeszkód nie bedzie wcale
I tak skreślałem
Aż została cała mapa
Kreskami przekreślana
Bez pomysłów i przekonań
Więc stwierdziłem
Po co ona
I tak znowu drogi szukam

Ocean normalności

Czy ten świat nie jest wspaniały
Gdy patrzę przez różowe okulary
Wszystkim sie powodzi
Nikt w marzeniach nie przeszkodzi
Każdy usmiechnięty
Motywacji tyle że nie trzeba zachęty

Lecz gdy okulary zdejmuję
Mój rozum nie pojmuje
Jak ci szczęśliwi
Co w pieniądzach sie pławili
Ciągle idą
Patrząc w ziemię
Perspektyw nie widzą żadnych
Bo przecież trzeba być normalnym

Nie wyróżniają się wcale
W calym ludzi oceanie
I tak topią się wsród wszystkich
Żyjac ciągle w nienawiści
Każdy każdego ocenia
I innych nie docenia
Wszyscy myślą –
– Umiem plywać
Lecz do brzegu nie dopływa
Pomocy nie chcą żadnej
I tak kąpia sie już na dnie
Nikt im ręki nie poda
Bo to złodziej i pierdoła

I tak tonie
Prawie każdy
Póki nie spotka ratownika
Co z wody wyciągnie
Ciepłym kocem utuli
I sprostuje twe myślenie
Aż się będziesz czuć jak w niebie

Kłamstwo

Dziś o kłamstwach co mnie spotkały
Co słyszałem już nie jeden raz
Znów nadzieje mi dają
A później rozczarowują

Co jakiś czas słuchaczu drogi
Pojawia się przyjaźń nie z tej ziemi
Uśmiech radość przepełnia
Noce, dnie rozmowa wypełnia
Dawniejsze minęły, uciekły, zraniły
Czy ta zostanie?
Przyrzekła…
A potem zostawiła…

Przelotna chwila
Co nam życie umila
I znów życie dobija

Zniknięcie

Zniknąłem
Po prostu uciekłem
I uwolniłem się
Chociaż na chwilę
Przed każdym dniem –
Który wraz z latami
Staje się coraz większą rutyną

Przestałem oczekiwać
Na lepsze jutro
Zacząłem kolejny dzień tworzyć
W taki sposób by tego nie żałować

Myślenie

Znowu zwyciężyłem
Z myślami
Lecz tylko na chwilę
Z czasem zrozumiałem
Że to co mam w głowie
To tylko złudzenie
Bo w każdej chwili możesz zmienić myśl
Przełączyć temat jakim się nurtujesz
I wtedy powstaje
Dwój myślenie
Bo drugi temat
Ten „zostawiony”
Wciąż wraca
I twe myśli zmienia
Uciekając od tematu
Ten temat wciąż biegnie
I gdy tylko się zmęczysz
On to wykorzysta
I spowrotem wróci
I twój umysł
Znowu strudzi

Natura ludzka

​Już jesteśmy takimi istotami,
Że każdy z nas chce czuć się lubianym
I chyba nie muszę tłumaczyć,
Że to w dwie strony działa
I bez naszej chęci
Rozmowa się kończy,
Spotkania ustają
I kontakty się zrywają,
Bo gdy wszystko się układa
O wszystkich wokół zapominamy,
Ale gdy świat nagle runie,
Nikogo już nie mamy.