W głębi duszy czuję,
że wszyscy wokół mnie to tylko złudzenie
staram się odnaleźć sam siebie
pośród tłumu, który mnie otacza.

~ Samotny wśród ludzi

Bo każdy dzień kryje swoją historię

Kłamstwo

Dziś o kłamstwach co mnie spotkały
Co słyszałem już nie jeden raz
Znów nadzieje mi dają
A później rozczarowują

Co jakiś czas słuchaczu drogi
Pojawia się przyjaźń nie z tej ziemi
Uśmiech radość przepełnia
Noce, dnie rozmowa wypełnia
Dawniejsze minęły, uciekły, zraniły
Czy ta zostanie?
Przyrzekła…
A potem zostawiła…

Przelotna chwila
Co nam życie umila
I znów życie dobija

Zniknięcie

Zniknąłem
Po prostu uciekłem
I uwolniłem się
Chociaż na chwilę
Przed każdym dniem –
Który wraz z latami
Staje się coraz większą rutyną

Przestałem oczekiwać
Na lepsze jutro
Zacząłem kolejny dzień tworzyć
W taki sposób by tego nie żałować

Myślenie

Znowu zwyciężyłem
Z myślami
Lecz tylko na chwilę
Z czasem zrozumiałem
Że to co mam w głowie
To tylko złudzenie
Bo w każdej chwili możesz zmienić myśl
Przełączyć temat jakim się nurtujesz
I wtedy powstaje
Dwój myślenie
Bo drugi temat
Ten „zostawiony”
Wciąż wraca
I twe myśli zmienia
Uciekając od tematu
Ten temat wciąż biegnie
I gdy tylko się zmęczysz
On to wykorzysta
I spowrotem wróci
I twój umysł
Znowu strudzi

Natura ludzka

​Już jesteśmy takimi istotami,
Że każdy z nas chce czuć się lubianym
I chyba nie muszę tłumaczyć,
Że to w dwie strony działa
I bez naszej chęci
Rozmowa się kończy,
Spotkania ustają
I kontakty się zrywają,
Bo gdy wszystko się układa
O wszystkich wokół zapominamy,
Ale gdy świat nagle runie,
Nikogo już nie mamy.

Wolność

Żegluję w chmurach,
Ciężkich i gęstych,
Po niebieskim sklepieniu,
Które rozpływa się po horyzont.
Nie szukam celu,
Bez mapy nawiguję.
Pogoda idealna,
Na górze tylko słońce.
I czuję ten powiew wiatru,
tego samego co fale chmur rusza.
I tak trwa ten sen wieczny,
Gdy dusza ciało opuściła,
Gdy śmierć po życie sięga,
To nowe życie się zaczyna.

Pułapka

​Jestem więźniem swojej własnej fortecy,
Która bazuje na mojej niewiedzy.
Nie wiem nic.
Nie znam nikogo.
Po prostu płynę
I przenikam,
By z niczym się nie wiązać.
Relacji nie tworzyć.
Tylko wolności szukać,
Lecz im dłużej szukam,
Tym jeszcze bardziej się zamykam,
By w swojej siedzibie
Nikogo nie spotykać.

Powrót

Zaznałem zarówno szczęścia
jak i chwili spokoju
Jednak sam te chwile odrzuciłem
Szukając smutku
Do depresji wróciłem
Żeby na nowo nadzieję znaleźć
I znów sens życiu nadać

Pracoholizm

Nigdy się tak nie czułem,
Tak zmęczony i bezsilny.
Czuję każdy krok gdy chodzę.
Patrzę na świat jakoś inaczej.
Czuję nawet gdy ruszam oczami,
A gdy ruszam głową,
To jak w matrixie
Powoli się świat ładuje.

Chciałbym odpocząć.
Choć trochę się rozluźnić.
Pracuję od rana do nocy.
Idę spać gdy wszyscy już śpią,
A wstaję zanim kogut zapieje.

To nie jest tak, że muszę to zrobić.
Ja chcę, ja tego pragnę.
Przepełnia mnie motywacja,
Która pomimo takiego wysiłku
W nocy mi spać nie daje.

Odejście

Niektórzy ludzie po prostu odchodzą…
Znikają z twojego życia.
Jedni ostatecznie,
Zostając tylko w wspomnieniach.
Inni chwilowo,
Oddalają się
Tak jakby tylko na chwilę,
A ta chwila wszystko zmienia.
Więź zostaje poddana czasu.
Pierw silna i oddana,
Wspólnie podtrzymana.
Poźniej słabnie,
Siłę swą traci
I nie każdy to potrafi,
Aby słabość w nową więź przekuć
I juz ciągle konserwować,
Tak by kontakt podtrzymywać
I na zawsze już się kochać.

Stojąc na linie

Stojąc na linie,
Miedzy przepaścią zlych myśli,
Szedłem bez strachu.
Gotowy by upaść
I zakonczyć swój marny żywot.
Wszystko się zmieniło jak spróbowałem skoczyć.
Całe Życie przeleciało,
Każda słodka chwila
I gorzka porażka.
Wtedy ktoś podał mi rękę:
,,dziś zawalczymy”
I pytanie czy coś zwojujemy,
Bo mimo że nadzieję w sercu rozpalił,
To ja wciąż…
Na linie się wacham.